piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 24 "Jak się wali, to już wszystko"



-Co? - powiedziałam wystraszona.
Miałam w głowie najgorsze myśli.
-Mam taki klub. Nazywa się Angels. Zatańczysz w nim jeden wieczór. - powiedział stanowczo.
-Skąd mam mieć pewność, że znowu nie zrobisz mi zdjęć i co najważniejsze, że nie będzie tam innych fotoreporterów? Bądź nawet innych ludzi,którzy mogą to donieść prasie?
-Tym razem mi zaufaj..
-Tak.. zaufaj.. tak jak ostatnio? - przerwałam.
-Daj mi skończyć. Jest to w sumie bar oddalony od centrum, prowadzi go mój przyjaciel i będziesz tańczyła dla niego, oraz jego kolegi, który będzie obchodził urodziny. - dokończył.
-I to wszystko? Nie ma tutaj żadnego haczyka ? - zapytałam zaniepokojona.
-Nic, a nic. - odparł spokojnie.
-Co mam zrobić? Muszę się zgodzić, ale pod jednym warunkiem! To przy mnie wykasujesz te wszystkie zdjęcia. Abym miała pewność, że napewno nigdzie już ich nie ma.
-Zgadzam się. - powiedział wyciągając w tym samym czasie dłoń w geście "rozejmu".
-To kiedy mam zatańczyć? Chce wreszcie raz na zawsze skończyć to całe bagno. - odparłam.
-Dzisiaj, wieczorem. Za chwilę zapiszę Ci na kartce dokładny adres. Chyba, że mam po Ciebie przyjechać? -zapytał.
-No a jak sobie to inaczej wyobrażasz? Nie będę się włóczyła metrem na drugi koniec Anglii, żeby tylko zatańczyć dla jakiś ludzi, których kompletnie nie znam.
-Mnie znasz. - powiedział posyłając uśmiech.
-To Ty też tam będziesz? - zapytałam poirytowana.
-A jakby inaczej. Nie będę się włóczył na drugi koniec kraju, tylko po to, żeby zawieźć dziewczynę do ludzi, dla których będzie tańczyła. - powiedział uśmiechając się tak, że bardzo mnie to rozbawiło.
Wróciłam do hotelu, w którym się zatrzymałam. Stanęłam przed szafą. I powiedziałam sama do siebie :
-I w co ja mam się ubrać?
Miałam totalną pustkę w głowie. Brak jakichkolwiek pomysłów. Jednak stwierdziłam, że skoro to on zaproponował mi tą "pracę", musi mi również zapewnić strój. Tak więc postanowiłam zdać się na Maćka.
Wybiła '21. Do mojego pokoju zadzwonił telefon. Powiedziano mi, że mam gościa i zapytano,czy ma wejść. Szybko więc zeszłam na dół, aby nikt nie pomyślał, że mam faceta.  Nie chcę kolejnych plotek.
Wsiadłam do samochodu.
-Jedźmy tam , szybko to zróbmy i zakończmy to wszystko. - powiedziałam szybko.
-Powiadasz, zróbmy to szybko ..? -powiedział zalotnym uśmiechem.
-Nie, tym razem ten głupi uśmiech na mnie nie działa. Skończ te teksty, bo to już jest co najmniej żałosne. - powiedziałam z pogardą.
-Już się nie denerwuj, maleńka.. - powiedział uspokajając mnie.
-Nie mów tak do mnie ! Może troche szacunku? - powiedziałam zdenerwowana .
-Już dobrze, dobrze.. już się nie odzywam. - odparł potulnie.
Droga nie minęła szybko. Wręcz strasznie się dłużyła. Pewnie dzięki braku rozmów w czasie podróży. Co jakiś czas włączało się zepsute radio, grające muzykę poprzedzającą strasznie nieprzyjemnym szumem. Jednak nic nie było gorsze od głupich dogryzek kierowcy.
Wreszcie byliśmy na miejscu. Dojechaliśmy do rozwalającej się knajpy, z niewidocznym już neonowym szyldem, na którym widniała nazwa klubu. Wchodząc czuć było nieprzyjemny zapach, ze ścian odchodziła olejna farba, a sufit był cały w plamach, które wskazywały na dziurawy dach budynku. Na środku sali stała przestarzała scena, a na niej widniała RURA.
-Świetnie - pomyślałam.- Tutaj czuję sie jak w jakimś przestarzałym klubie erotycznym. Wręcz wspaniale. Po cholerę się na to wszystko godziłam?! - myślałam zmartwiona.
-Nie zraź się wnętrzem tego pomieszczenia, zaraz przejdziemy do ustronnego pokoju . - oznajmił Maciek.
Weszliśmy do jasnego, bardzo oświetlonego pokoju. Chyba było to jedyne zadbane pomieszczenie w tym okropnym budynku.
Na kanapie siedział przyjaciel Maćka i jego solenizant. Był to ohydny, gruby i przestarzały facet, na którego widok zbierało mi się na wymioty. I ja mam dla niego tańczyć?! Przez myśl przechodziło mi jedno : Omfg.
-Tam masz garderobe, idź się przebrać. Ciuchy leżą na stole. - oznajmił Maciej.
Tak więc zrobiłam. Na blacie leżały "ciuchy". O ile pare sznurków,można tym nazwać. Ja tego napewno nie założe. Nie ma mowy. Mam jakąś godność
Cholera, cholera.. Co ja mam robić? Muszę pozbyć się tych zdjęć, ale nie mogę zatańczyć ?
Dobra. Idziemy. Raz kozie śmierć.
Ubrałam się i ruszyłam w stronę moich widzów. Okropny facet, widząc mnie w tym stroju, zaczął poniżająco pogwizdywać. Jednak Maciek go uspokoił. Zapewne widział już złość w moich oczach.
Stanęłam na scenie.
Fuck. Jak ja mam tańczyć? Kiedyś byłam w zespole, ale style są na prawdę różne.
Dobra, zaczynamy. Poczułam pewien niepokój, kiedy mężczyzna wstał z kanapy i zaczął się zbiżać w moim kierunku. Włożył 100 funtów w moje "majtki" . W tym momencie do moich oczu napłynęły łzy. Zrozumiałam jakie głupstwo robie. Całkowicie sie kompromituję. Facet klepnął mnie w tyłek. Wtedy Maciek nie wytrzymał. Uderzył go z pięści w twarz, złapał mnie za rękę i powiedział z powagą :
-Szybko się ubieraj i wychodzimy.
Tak też zrobiłam. Wyszłam z salki, on złapał mnie za rękę, a ja płacząc ruszyłam w stronę wyjścia.
Usiedliśmy w samochodzie. Płakałam bez ustanku. Co jakiś czas powtarzałam:
-Jak mogłam zrobić z siebie taką idotkę ?! Jestem taka głupia i naiwna. Straciłam swój honor, cały.
W końcu mi przerwał i powiedział :
-Przestań wreszcie, obroniłem Cię, bo nie mogłem patrzeć na to, jak ktoś tak bardzo Cię poniża. Rozumiesz?
-Tak, ale teraz nie usuniesz nawet tych zdjęć. Trafią do gazet, stanę się pośmiewiskiem całego świata i do tego stanę się kompletnym zerem w oczach jego.. Harry'ego.
-Miałaś o nim nie myśleć, tak? Zranił Cię i to on powinien być zerem w Twoich oczach.
-Ale ja go kocham, nie rozumiesz?- wykrzyczałam płacząc jeszcze bardziej.
-A ja chyba Ciebie kocham, wiesz? - powiedział zmieszany.
-Kochasz mnie? Gdybyś coś do mnie czuł, nie robiłbyś mi nagich fotek tylko dlatego, aby się wzbogacić.
-Zdjęcia już dawno są usunięte.
-Czyli znowu chciałeś mnie wykorzystać? Chodzi mi w tym momencie o taniec.
-Ale...-zaczął.
-Nic więcej już nie mów. Nie mam ochoty Ciebie słuchać. Odwieź mnie do hotelu.
Zrobił to bez słowa.
Weszłam do pokoju. Położyłam się i krzyczałam w poduszkę, płakałam, walałam się z kąta w kąt. Byłam zwyczajnie załamana. Potrzebowałam rozmowy. Rozmowy z przyjacielem.. chłopakiem...
-Ale przecież mam przyjaciół ! -krzykłam zadowolona .
Od razu zadzwoniłam do Zayna. To on pierwszy wpadł mi do głowy. Zawsze oboje mogliśmy mówić sobie o swoich problemach i dzielnie je przezwyciężać.
Poprosiłam tylko, aby przyjechał do mnie. Nie była to rozmowa na telefon. Musiałam porozmawiać z nim twarzą w twarz.
Przyjechał w ciągu 10 minut. Był kochany. W końcu przyjaciele są z nami w każdej sytuacji.
-Co się stało ? – zapytał z zatroskaniem Zayn.
Rozpłakałam się. Ostatnio wszystko mnie przerastało. On tylko mnie przytulił. Nie potrzebowałam niczego więcej, tylko tego. Pomogło bardziej niż najlepsze rady.
-Już dobrze.. – uspokoił mnie. – Teraz przestań płakać i opowiedz mi wszystko.
Tak więc zrobiłam. Przedstawiłam całą sytuację co do szczegółu.
-No to w niezłe bagno się wpakowałaś. – podsumował.
-Dzięki za pocieszenie. – powiedziałam smutna.
-A ten facet? Zachował się bardzo dziwnie. Szczególnie w sprawie tego „wyznania”. Jak może kochać Cię facet, który zwyczajnie Cię wykorzystał? Jeśli kiedyś go spotkam, to chyba nogi z dupy powyrywam! –powiedział poważnie Zayn.
-Nie denerwuj się.. nie ma po co. –powiedziałam.
-Coś jeszcze na to poradzimy. Mamy całą noc do przegadania. – powiedział posyłając uśmiech.
-A co u was? No i.. Harry’ego..- powiedziałam znowu przybita.
-U nas dobrze.. A Harry ostatnio o Ciebie pytał. – odparł.
-Pytał? Co mówił ? – powiedziałam nagle ożywiona i zainteresowana.
-Jak się trzymasz. Pytał co u Ciebie. – odpowiedział.
-Jak się trzymam ? A można żyć bez powietrza? – zapytałam.
-Nie można. – odpowiedział.
-Dlatego ja nie mogę żyć bez niego. Jest dla mnie wszystkim, ale jestem głupia i sama się okłamuję.
-Nie mów tak. – przerwał. – Nie jesteś głupia, tylko zakochana, rozumiesz? Zresztą nie Ty jedna masz problem miłosny.
-Czyżby nasz Zayn się zakochał? – zapytałam rozbawiona.
-To nie jest śmieszne.. Naprawdę chyba się zakochałem. Tylko najgorszym problemem jest to, że ona kocha kogoś innego. Nie może o nim zapomnieć. – powiedział zdołowany.
Tym razem to ja go przytuliłam.
Ale dało mi to wiele do myślenia..
Cholercia. To ja kocham kogoś i nie mogę o tej osobie zapomnieć. On.. on mnie kocha?!
Poczułam się trochę dziwnie. Zawsze traktowałam go tylko jak przyjaciela. Ale jednak kiedyś, w hotelu.. kiedy mnie pocałował..
Zapytać w prost? Nie.. Będzie głupio. Podpytam. Tak, to najlepszy pomysł.
-A co to za dziewczyna? Znam ją?- zapytałam ciekawsko.
-Raczej jej nie znasz. – powiedział zmieszany.
Kurde, to na serio ja.. MUSZĘ o to zapytać wprost.
-Zayn.. mam głupie pytanie. Czy ta dziewczyna.. to ja ? Jeśli nie, to w sumie dobrze, bo przepraszam, ale kocham Cię, ale jako przyjaciela. Nic więcej.
-Niee.. również traktuję Cię jak przyjaciółkę. Skąd ten pomysł ?
-Wiem, głupi. Zapomnijmy o tym. – poprosiłam uśmiechnięta.
-Nazywa się Perrie Edwards. Jest idealna. Przynajmniej dla mnie. W jej towarzystwie.. po prostu się rozpływam. Jednak najgorsze jest to, że kocha swojego byłego chłopaka, Kevina..
Wtedy wyznania Zayna przerwał mój telefon. Dostałam sms, od Maćka.
-Kto to?- zapytał.
-Maciek…-odpowiedziałam.
Przeczytałam na głos wiadomość i zamarłam.








No to miśki mamy 24 rozdział : )
Hope you enjoy : )
Właśnie mój kochany mąż Zayn obchodzi 20 urodziny. Koniec bycia nastolatkiem,staruchu!
Wiem, że tego nie przeczytasz, ale kocham Cię i no. Mam nadzieję, że przyjedziesz do Polski i będę miała szansę, aby Cię poznać. : )
Btw. Dziękuję za te 7486 wejść : )
Jesteście wielcy !
I ten. To pierwszy wpis w nowym roku, więc mam nadzieję, że będzie się podwójnie podobał ; p

Pozdrowionka, Mrs. Styles xx